Przyjechała...

...dostawa łuski gryki.
Niby nic a jednak dwie tony łuski znalazło się u mnie pod dachem w garażu. Trochę tego jest. Nie będę wspominał za każdym razem, kiedy przywiozę łuskę gryczaną ale ponieważ zdarzyło się to pierwszy raz odkąd prowadzę tego bloga, więc to piszę.
Mam też nowe wszywki. Każda poduszka, każdy materac, który sprzedaję, jest oznaczony moją wszywką.
Widać ją na załączonym obrazku. Oczywiście jest mniejsza niż na zdjęciu ale możecie mieć pogląd jak to wygląda. I jest złożona na pół i wszyta w któryś ze szwów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz